EMU ZONE | 31
<< | ^ | >>





Dziesięć lat temu w pierwszym numerze SS, ukazała się recenzja wybitnej gry - ANOTHER WORLD. Jak na tamte czasy, czyli 1991 rok, produkt dalece odbiegał od reszty. AW jak najpiękniejsza choinkowa bombka, przykuwał wzrok zostawiając inne gry w cieniu.


Rozdział I - spotkanie po latach.
   Dlaczego była taka genialna i rewelacyjna? Można by podać mnóstwo powodów....ale najważniejszy to klimat. Niesamowita atmosfera kosmicznego "Innego Świata". Całkiem Obce istoty, porozumiewające się w nieznanym języku. Majestatyczne, strzeliste budowle. Muzyka ciągle budująca nastrój grozy i niesamowitości. I fabuła. Naukowiec podczas przeprowadzania eksperymentu z akceleracją cząsteczek atomowych, ulega wypadkowi. Jak się szybko okazuje zdarzenie to zmienia jego życie. Zostaje on teleportowany wraz ze swoim krzesłem i puszką niedopitej coli w inną rzeczywistość. Przez wiele lat czekałem na zapowiadaną kontynuacje Another World 2. 

Ci dwaj panowie bardzo się zaprzyjaźnili

Wyobrażałem sobie jak potoczyły się losy niefartownego Profesora. Gdzież to doleciał na czerwonym smoku wraz ze swoim nowym przyjacielem. Aż po dziesięciu latach, dowiedziałem się (od zast. Naczelnego), że Another World 2 powstał i ma się dobrze, tyle że na konsoli SEGA GENESIS. Dlatego nigdy nie ukazał się w SS. Dlatego nie wiedziałem o istnieniu tej gry!, mimo iż wydana została w 94'. Jakże wielka była moja radość gdy dostałem link, przez który mogłem zassać grę. Na moim powolnym, dzielonym SDI, po pięciu godzinach, miałem grę na twardym dysku. Jeszcze tylko potrzebowałem emulator, Gens z odpowiednim biosem. Gra na Segę zajmuje 40 megabajtów. Muzyka umieszczona jest w osobnym katalogu w postaci skompresowanych do formatu MP3 ścieżek audio. Bardzo ciekawe jest to, że razem z Another World 2 -Heart Of The Alien czyli właściwą drugą częścią, otrzymujemy także Another World 1-Out Of This World. Ktoś kto nigdy nie grał w AW1 i AW2 będzie zadowolony z takiego prezentu.

Rozdział II - recenzent się wczuwa
   Uruchomiłem grę z ogromnym nabożeństwem. Wyrzuciłem telefon za okno, chomika z akwarium i rodziców z domu, założyłem słuchawki i zgasiłem w pokoju światło. Niecałe pół godziny zajęło mi przejście pierwszej części. Z łezką w oku po raz setny patrzyłem jak smok unosi mnie i przyjaciela na czerwonych skrzydłach... lecz tym razem nie znikł na horyzoncie tylko wylądował w podpalonej i rozgrabionej osadzie. 


Czerwonooki obcy walczy z czerwonookim lwem.

Przyjaciel, opiekun położył delikatnie wycieńczonego profesora w cieniu chaty. I tutaj pierwsze zaskoczenie (jak się później okaże nie ostatnie) - teraz wcielam się w Obcego i do końca gry będę kierował jego poczynaniami. Gra jest bardzo trudna. Wymaga sporego refleksu, i pomysłowości. Dźwięk i grafika oraz sterowanie nie uległy zmianie.

Dalej dominują ciemno-szare, pastelowe kolory. Co jakiś czas akcja przyspiesza tempa poprzez ciekawe animacje. Na tej planecie, nawet tutejszemu jest trudno przeżyć. Wszędzie czają się niebezpieczne, najeżone jadowitymi kolcami grzyby, lubujące ciepłą krew gacki, upiornie pełzające węże. Jednak najgroźniejszy jest wygłodniały czerwonooki "lew" gotowy dla zdobycia pokarmu pogonić kilkadziesiąt metrów. Ze ścian wydobywa się trujący gaz, a z sufitu kapie żrący kwas. W podłodze ukryte są pułapki i zapadnie. Uff... ta planeta jest tak dzika jak Ziemia w erze Jurajskiej, jednak postęp technologiczny znacznie przewyższa naszą cywilizacje. 

Nareszcie Czerwony Smok doleciał... po tylu latach

Na szczęście, w tym jakże nieprzyjaznym świecie odnajduję się i ruszam do walki. Jako przywódca plemienia nie mogę darować dominującej rasie ciągłych napadów na domostwa, gwałtu kobiet i porwań mężczyzn. Traktowanych gorzej niż niewolników, trzymanych w klatkach i rzucanych dzikiej zwierzynie na pożarcie. Muszę zniszczyć złego przywódcę i uwolnić braci z niewoli. Jest dwanaście leveli do przebycia. Większość czasu spędziłem biegając po bazie wrogiej dominującej rasy, powoli ale skutecznie, niszcząc instalacje i wybijając w pień swoim laserowym batem przeciwników. Broń ta ma tą zaletę że można ją ładować jak zwykły laser w przeznaczonych ku temu miejscach, ale i po wyczerpaniu energii jest też przydatna jako bicz. W wielu miejscach bez niej nie mógłbym przeskoczyć nad przepaścią najeżoną kolcami czy polem elektrycznym.


Obowiązek Towarzyszy - Prenumerata Zina


Rozdział III - recenzent potrzebuje chusteczek
   Gra pomimo siedmiu lat na karku zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Nareszcie dowiedziałem się, jak potoczyły się losy profesorka. Chociaż może lepiej było by pozostać w nieświadomości i dalej trwać w wymyślonym przeze mnie zakończeniu. Wiem o tym, że młodszego gracza, Heart Of The Alien niczym nie zachwyci, chociaż mogę się mylić. Jednak dla pamiętającego Amigę 500, czy Atari ST drugą część tej nietuzinkowej i jakże genialnej gry z "dawnych lat" będzie najlepszą okazją do wysmarkania kilku paczek chusteczek higienicznych... ze wzruszenia. Ja przeżyłem istne "Katharsis", w gąszczu najnowszych, kiczowatych gierek. A pomyśleć, że na starej dobrej amisi pierwsza część zajmowała tylko 2 dyskietki (na PC jedną ;). Za miesiąc: solucja i kody do wszystkich stref

"AND NOW GO BACK TO ANOTHER WORLD!!"

Special Miodo Giiffzz dla Zbyszka i pana "Mastah"

adwokat rozwod lodz kinjolek